marcin@marcinbakiewicz.pl

Wywiad z Robbiem Kriegerem z The Doors

Wywiad z Robbiem Kriegerem z The Doors

Przyznam, że w życiu nie sądziłem, że uda mi się kiedyś porozmawiać z którymś z muzyków z The Doors. Nie chodzi o to, że nie chciałem. Bynajmniej! Chciałem i to bardzo. Ale Doorsi przecież przestali grać jeszcze przed moim urodzeniem, byli dla mnie takim trochę dinozaurem, dad rockiem, jakby to dziś młodzież powiedziała ;). Wielokrotnie rozmawiałem z muzykami, którzy swoje kariery zaczynali wiele lat temu, choćby z Rogerem Gloverem z Deep Purple, Brianem Johnsonem z AC/DC czy Paulem Stanleyem z Kiss. Ale każdy z nich przez lata występował w swoim zespole, był aktywnym muzykiem. A Robbie Krieger po zakończeniu kariery z The Doors mieszka sobie w Stanach, okazjonalnie pojawiając się na różnych imprezach oraz co jakiś czas (do niedawna – uwaga – co dziesięć lat!) wydając solowe płyty. Nie sądziłem po prostu, że w ogóle jest zainteresowany wywiadem z gościem z odległego kraju w Europie :).

A tu proszę – pewnego dnia dostałem zapytanie od Kamila z Warner Music, wytwórni która dystrybuuje płyty Doorsów, czy chciałbym porozmawiać z Kriegerem. Punktem wyjścia do rozmowy miała być 50. rocznica “L.A. Woman” i szykowana z tej okazji jesienna reedycja płyty. Co tu ukrywać – zajarałem się! Wszak Krieger to chodząca legenda, facet który współtworzył jeden z tych zespołów, których słucham od bardzo dawna, kapelę która zresztą w momencie wchodzenia przeze mnie w nastoletniość i intensywnego poznawania muzyki wróciła “na salony” za sprawą filmu The Doors. Płyty zdążyłem wkuć przez lata na blachę i jasne, że chciałem pogadać z Robbiem!

Rozmowa odbyła się w piątek, 7 maja. Rozmawialiśmy za pośrednictwem Zooma. Atmosfera była dość… domowa i wyluzowana. Nie było między nami żadnych łączników, w postaci managerów czy osób z wytwórni płytowej. Po prostu w pewnym momencie na ekranie pojawiła się informacja, ze iphonerobby chce się połączyć na zoomie i juz :). I tak, jak nie przepadam za tymi zoomowymi wywiadami, jednak doceniam to, że często są dość spokojne, że jest czas żeby sobie pogaworzyć o tym i owym, że nikt nie stoi nad głową i mówi “za 5 minut kończymy, bo Robbie musi jeszcze wypić herbatę przed koncertem” itp. Choć nic nie zastąpi żywej rozmowy, to jednak zoom jest jakąś jej namiastką. Na pewno lepszą, niż telefon.

No i właśnie tak ten wywiad wyglądał. Robbie chodził sobie z telefonem przed twarzą po swoim apartamą, poznałem jego małego psa (przy okazji mówiąc mu, że mój kot Pamuk jest od niego większy, co go nieco zaskoczyło ;)) i obejrzałem wnętrza. Gadaliśmy ponad pół godziny, z króciutką przerwą na telefon, który ktoś do niego w pewnym momencie wykonał. Tematy do rozmowy wszelakie – oczywiście płyta, która obchodziła swoje urodziny, relacje z kolegami z zespołu – tu nacisk położyłem na Rajmujda, bo o Jima pewnie pytano go miliony razy, choć temat Morrisona też się pojawił. Zapytałem tez o wizytę w Polsce, o solowe albumy (szykuje dwa), o wokalistów, z którymi współpracowali muzycy The Doors i o wiele innych kwestii.

Wywiad pojawi się na antenie Antyradia – od 24 do 28 maja, w Rockomotywie i w Kasprologii. Plus mam nadzieję, że jeszcze gdzieś drukiem :). Dam znać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *